29 Cze

Siła jest kobietą

Co złego jest w byciu silną kobietą?

Utarło się jakoś, że kobieta to słaba płeć. Kiedy jednak patrzę na kobiety z zaburzeniami ze spektrum, zadziwia mnie ogrom siły, jaką mają w sobie. Takiego potencjału do zmiany nie ma żaden, choćby najinteligentniejszy facet. I nie jest to radykalny feminizm. Gdzieżbym śmiała. To obserwacja i doświadczenie życiowe podpowiada mi, że siła jest kobietą.

Że kobiecość to siła. I każdy facet chyba się w gruncie rzeczy tego obawia. Inaczej faceci by nie reagowali tak alergicznie na każde wyjście tej siły na ulice albo każde uderzenie w ich męskość.

To niebywałe, jakimi kreatorkami potrafią byc kobiety. Jeszcze bardziej zdumiewa, ile z nich codzienne marnuje swój potencjał i zdolność przenoszenia gór czy skakania przez pagórki. Jeśli tak nie jest, znaczy to tylko, że jeszcze wierzą w bajkę o księciu na białym koniu, który przyjdzie je ocalić. Albo w siłę tradycji, siły wyższej, wszystkiego, za co przehandlowują własną moc sprawczą. Prawdziwa kobieta nosi jednak siłę w sobie i silna jest ta, co już ma tego świadomość – a potężna jest ta, która potrafi to wykorzystać do kreowania spełnionego życia. To mi tylko pokazuje, że kobiecość nie ma jednej twarzy. Szerokie biodra to biodra, które mają unieść ciężar życia. Smukłość to de facto słabość, wyzbywanie się namiastek siły fizycznej dla czyjegoś uznania…

My, kobiety ze spektrum, miałyśmy przerąbane od samego początku. Najpierw próbowano nam wmówić nieistnienie, potem – posiadanie mózgu podobnego do męskiej, neurotypowej odmiany (choć czasami ma to nawet troszkę sensu), teraz mozolnie uznaje się nasze istnieje, ale następuje to w tempie nawet nie ślimaczym ani żółwim (co zawiniły tu żółwie i ślimaki?) Mamy niechęć do nas wpisaną w genach, bo nigdzie nie pasujemy. Niestety. Jakie to jest smutne, kiedy osobę kobiety wiąże się z przemocą, molestowaniem, gwałtem, uległością, męską dominacją… jakie to jest trudne, tak swoją drogą.

Bardziej mnie bawi, jak obecnością silnej kobiety czują się zagrożone… inne kobiety. To, jak epicko jedna kobieta potrafi zagryźć drugą w poczuciu zagrożenia, to aż niewiarygodne. Dotyczy to najczęściej stosunku neurotypowych do kobiet autystycznych, bo to one czują się zagrożone siłą, której nie znają, chociaż i wśród autystek zdarzy się pewno taka, co zechce zabłysnąć czyimś kosztem. Chociaż tak sobie myślę, że nie autyzm jest tu winny, to już wyższa szkoła jazdy.

Siły, moje drogie, siły! I odwagi, tego nam trzeba!

Weronika Miksza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.