29 Wrz

Trudne słowo: komunikacja

Życie po raz kolejny okazało się najlepszą inspiracją do pisania.

Ostatnio musiałam się pilnie skomunikować z innym odbiorcą w jednej sprawie. Z natury rzeczy bardzo cenię sobie e-maile, ze względu na możliwość szybkiego wyartykułowania swojej potrzeby i powrotu do swoich spraw, czekając na odpowiedź od adresata wtedy, kiedy będzie mu wygodnie. Nie, żebym nie znosiła telefonu, ale rozmowy telefoniczne kojarzą mi się z długim, nieustającym przerzucaniem się słowami (często o zabarwieniu konfliktowym, na co szkoda mi czasu i energii), sporymi ograniczeniami, gorącym uchem od przyciśniętej do niego słuchawki oraz niemałymi kosztami (zwłaszcza, gdy zadzwoni się nie tam, gdzie trzeba lub usilnie oczekuje się na linii na połączenie). Tym samym wyjątkowo mocno wpasowuję się w podejście innych osób ze spektrum autyzmu, ale dzisiaj akurat nie będzie o wyższości komunikacji pisanej nad mówioną. W tym przypadku i tak miałam do wyboru raczej e-mail.

Nie chodzi o to, jaką metodą przekazujemy informacje, ale – jak.

Ponieważ sprawa była pilna i spodziewałam się w niej problemów – ostatnim razem zostałam dosłownie spławiona przez osobę po drugiej stronie – zdecydowałam się napisać do kogoś jeszcze (mimo, że się tym działem nie zajmował) w nadziei, że trafię na kogoś bardziej kompetentnego.

Różnica była kolosalna.

Przynajmniej ja widzę różnicę między „jeszcze tego nie zrobiliśmy, prosimy o chwilę cierpliwości”, a: „zamierzamy to zrobić do wtedy i wtedy, ale jeśli Pani zależy na wcześniejszej informacji, napiszę do Pani wcześniej”… szczególnie ze względu na zawodowe skrzywienie. Nie musze mówić, że z tą drugą osobą dogadałam się błyskawicznie i już następnego dnia roboczego dostałam dokładnie to, czego chciałam – czego ta druga osoba uporczywie mi odmawiała, twierdząc, „że nigdy tego nie robiliśmy, więc nie zrobimy i tym razem”. Takie ładnie opakowane: „Nie, bo nie”.

O tym, że przykładam w pewnych sytuacjach wagę do formy, już wspominałam, ale jeszcze bardziej cenię sobie precyzję komunikatu. Mając nie tylko z tyłu głowy dziennikarską zasadę pięciu palców: kto, co, gdzie, kiedy, jak? z jakim skutkiem, jestem wyjątkowo wyczulona na brak któregoś z czynników. Jasny komunikat jest dla mnie podstawą do dogadania się. Nawet metafory, „suche” żarty nie są taka przeszkodą w komunikacji, jak brak konkretu i gładkie słówka, które zamiast uspokoić – tylko jeszcze bardziej rozjuszają i skłaniają do sięgnięcia po radykalne środki. Sama też staram się być precyzyjna i cały czas się tej precyzji uczę (mam słabość do skrótów myślowych i przemycania lekkich złośliwości, czego nie ukrywam).

Niestety, słyszenie w odpowiedzi ogólników, zdaniopodobnego tworu (który też nic nie wnosi) lub jej brak, zwłaszcza po dłuższym czasie, to smutna, komunikacyjna rzeczywistość. Zabieganym ludziom trzeba z reguły nieustannie dopominać się o uwagę wszystkimi możliwymi kanałami. I niby da się to zrozumieć, ale wszystko do czasu. Szczególnie, że jest to jednak dość akceptowane społecznie, w związku z czym „uchodzi”. Chyba, że ktoś jednak zwróci na tę oczywistą oczywistość uwagę, co niekoniecznie musi się spotkać z przychylną reakcją.

Apeluję: wiem, że w żartach na temat relacji kobiet i mężczyzn jest dużo o domyślaniu się, ale… nie róbmy sobie tego. Nie każmy się sobie „domyślać”; to prosta droga do skrzywdzenia kogoś (choć wygląda to niewinnie). Przekładanie języka faktów nad emocje oraz jasne artykułowanie potrzeb i oczekiwań oraz reakcji na nie z pewnością zadziała na korzyść obu stron dialogu.

Komunikacja to trudne słowo, ale… nie warto. Naprawdę, nie warto jej porzucać na rzecz utartych formuł i spychologii. Niewiele potrzeba, aby było nam w tej sferze lepiej. Wszystkim.

Weronika Miksza

Jedna myśl na temat “Trudne słowo: komunikacja

  1. Ale nie warto się „domyślać”? Cała idea rozmowy to domyślanie się, konteksty, „między wierszami”, emocje, informacje pozawerbalne. Dla tych kilku procent autystów rozmowa ma się zmienić w suche przekazywanie informacji? No jakoś tego nie widzę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.